agatuha blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 4.2004

Hankering…

4 komentarzy

Wyjeżdżam. Niedaleko ale jednak mnie nie będzie.. Wrócę dopiero w niedziele…dopiero..wiem,że nie będziecie tęsknić..bo nie macie i tak za kim.Za mną się nie tęskni..Ja za to będę..Za tymi paroma osobami,które tak naprawde mnie lubią.Albo poprostu się mylę i jestem ślepa..Chciałabym tak dużo im powiedzieć..Ale nie porafię(?).Jestem bezsilna..Coraz słabsza..głupsza.Idę się spakować..

Tęsknie…

O la la

3 komentarzy

O boże…załamałam się dzisiaj…dowiedziałam się,że mam przygotować na wuef taniec O_O
Jestem załamana…psychicznie i fizycznie…
Jeszcze to ma być taniec do TECHNA T_T
Boże dlaczego..zmiłuj się m(_ _)m
A tak to u mnie nudy:] Chyba jadę na wakacje do włoch na kolonie z jakimś biurem podróży:) Oczywiście z Kasieńką moją:D
Napewno będzie fajno:P
Dostałam dzisiaj 6 z projektu na technike(no i muszę dać 1zł ojcu bo się z nim założyłam,że nie dostanę 6-_-)
Idę… Żegnam.

Kocham…

„Świniobicie”

Nie krzycz, to nie boli,
Tylko chwila,
Nie Ty ostatnia, ani pierwsza,
No chodź, nie bój się,
Tamta ostatnia, już nie znaczy nic,
Teraz tylko Ty,
Tylko raz,
Uczuciami się nie bawię
to nie dla mnie,
Zaufaj mi,
Tylko raz, ostatni i pierwszy,
Jesteś wyjątkowa, nie jak tamte,
Tylko nie krzycz, jesteśmy sami,
Jestem Tobie przeznaczony,
Nie krzycz, to rozprasza,
Szybko zacznę, szybko skończę,
Będziesz wolna, bezwolna,
Bez cierpień, to przeznaczenie,
To ja nim jestem,

Twoje ciało,
Pozna je wielu,
Twoje ciało,
Tanie jak w burdelu.

Bonza-punk

# 666

5 komentarzy

Dzisiaj…hmmm..głupi[?] ale też i fajny dzionek^^’
Dzisiaj na historii ‚biłam się’ z Szymonem na kredy a właściwie rysowaliśmy po sobie kredami(do tablicy:>)no ale dobra zabawa się skończyła i trzeba było iść ciuszki umyć^____^
Była potem dyskoteka..co za rozjeb…grr..totalnie głupia…miała być lat 60-80 a było same techno-gówno(jak dla mnie;/) heh połowe dyski spędziłam w kiblu lub na fotelach przed sekretariaten:F
Poszłam po dysce do poje**** ‚Alberta’ gdzie chciałam kupić czekoladę po 1.99zł a przy kasie pierdolona kasierka powiedziała,że po 2.25>:| I kurva nie kupiłam czekolady,to się wkurwiłam i napisałam już skarge na nich^^’ bo jest taka skrzynka ‚CO myślą Państwo o Nas!’ No to ja napisze co o nich myśle>=| Ale nie będę się denerwować bo na moje lata to nie wypada-_-
eh..idę poleżeć bo mam zakwasy–’

Dzisiaj znów[?] zwyczajna notka:> Chciałam się tylko pochwalić,że SCHUDŁAM 1,5kg^^’ Jestem z siebie dumna!(i to bardzo>:)) To mój rekord:P bo ostatnio to schudłam(jakieś 2 m-ce temu) nie cały 1 kg!Więc jest dobrze!Żegnam.

Dzisiejsza transmisja będzie normalna z powodu stanu psychicznego Goth-b.poważny(zawsze pod kontrolą:>) A więc dzisiaj był/jest Śmingus Dyngus lub jak kto woli Lany Poniedziałek(obie nazwy głupie–’) Chciałabym wam zaprezentować notkę którą napisałam w zeszły Ś.D. na moim starym blogu a potem dzisiejszy L.P. a więc Ś.D. zeszło roczny:

Dzisiaj śmingus-dyngus:)Jechałam dzisiaj o 12.00 do dziadka więc na dworze byłam ok. 9.30-10.00, ale z tego co słyszałam i tak nic nie straciłam, że pojechałam do dziadków bo moje koleżanki nie zmieniały miejsca swojego położenia i siedziały tylko w jednym miejscu! A teraz napisze pare faktów które się wydażyły jak jeszcze byłam!
1. Na początek poszłam z butelkami po Bachę!Przy jej klatce spotkałam Monikę i Natalię!Weszłyśmy do Baśki na górę bo ona nie mogła wyjść(ale i tak później wyjdzie^^’).
Siedzimy sobie pięknie na schodach jak na prawdziwych obywateli przystało a tu nagle słyszymy jakieś głosy,Monika zeszła na dół zobaczyć kto to(jak zwykle niepotrzebnie:P). Okazało się że to Bigi i Kondom! Ja byłam najodwarzniejsza(buahaha miałam cykorka:>) więc pierwsza wyszłam z klatki bo oni chcieli nas lać na klatce!
No więc wyszłam a oni chwycili mnie i oblali mnie z wiadra i butelki od góry do dołu, że wszystko miałam mokre!
No więc nie miałam wyboru podreptałam do domu się przebrać! Okazało się że dostałam z wiadra w oko i mam limo-_-!
2. Jak już się przebrałam poszłyśmy z dziewczynami w strone wierzowców 1, 2 i 3. Nagle zauwarzyłyśmy jakiś chłopaków którzy wyglądają zza krzaków gapiąc się na nas!
Nagle obok tych krzaków gdzie oni byli wychodzi jakiś chłopak…napoczątku wydawało się że on nie był z tamtymi
…Ale gdy był blisko nas, złapał pierwszą lepszą(Monike) pod pachę i zabrał ją do kumpli! My przerażone zwiewamy spowrotem pod 4!
I idziemy stroną bloków 5,6,7,8! Tam nikogo nie było widać więc szłyśmy spokojnie, ale zawsze była pęłna kontrola^^’ Poszłyśmy w stronę chaty Moniki, żeby zobaczyć czy już wróciła. Patrzymy a ona właśnie idzie jak zmokła kura do domu!Okazało się że wzieli ją pod pompę i wlali jej zimną wodę za koszulkę i spodnie!(muahahaha^^)
3.Gdy Monia się przebrała , spotkałyśmy Banana i poszliśmy znów pod 4 zobaczyć kto tam jest!
Nagle powiedziałam sobie tak dla jaj(jak ja kocham jaja:P):”Ale by było ‚super’ gdyby tam byli S******y”, nagle patrzymy a tam S******Y ze swoją „mafią”(buehehe)! No to się wracamy, ale nie idziemy tam gdzie Monike oblali no Więc idziemy stroną TESCO! Byłyśmy już koło wierzowców 1,2,3(ale od drugiej strony), patrzymy a tam Ci co oblali Monię!
No to spierdalamy na pasy i idziemy na drugie osiedle, żeby jakoś przejść później drugą stroną na nasze(os. Kosmo) i iść pod 4(aby mnie odprowadzić)! Wkońcu(NARESZCIE!!:D) jakoś doszliśmy, ja musiałam iść odraz do domu, a Natala i Monika spotkały Basię bo jednak mogła wyjść(a nie mówiłam:D) ponieważ o 15.00 i tak wyjeżdżała więc Matka jej pozwoliła!!
[...]

A teraz dzisiejszy L.P. :
Od 14.00 do 19.00 byłam u dziadka..KONIEC>=) Ash Ash..wiedziałam,że wam się spodoba..co za excytujący Ś.D.:> Chociaż jak szłam do klatki dziadka(tak ogólnie byłam autkiem^^’)to widziałam z 15 chłopaków którzy szli do pompy..oni się tak na mnie patrzyli jakby mnie zjeść mieli..(mraaU ^__^ buehehe)

Żegnam państwa:) I miłego wieczoru/nocy życzę:]

Wszystkiego Najlepszego z okazji Świąt Wielkanocnych…yy..ee..pshh…pssiii..yshhh..
piiiiiiiiiiiip..!?&%##!!……

Przepraszam za zakłucenia ale Mrs.Goth walnęła kokosem o kabelki.Transmisja nie może być dalej transmitowana.

PRZEPRASZAMY

Obsługa Telewizji TTZD

Witam Państwa,dzisiaj kolejny ciąg zmagań Goth z jej głupotą!: Coś Goth natchnęło, że chce napisać notke..ale bum cyk i już Goth nie wie co miała napisać -_-’ To jest właśnie Goth…oo jedna anegdotka Goth się przypomniała którą wywnioskowała jej koleżanka z klasy Aśka.

Aśka: Agataa!?(krzyczała jak byliśmy w klasie na technice z panem Pi.:>)
Goth:Hę?!
Aśka:Wiesz co..masz fajną mimikę twarzy!?:)
Goth:yy. –’
Goth:Że co?Niby dlaczego!? O_o
Aśka:No bo teraz jak mówiłaś coś do Kuby(kolega z tylniej ławki:D) to tak fajnie to gestykulowałaś i robiłaś fajne miny!^^
GothYyhh..-_-

Szanowna Goth postanawia nie gestykulować i robić śmiesznych min, co się wiąże z tym,że Goth nie będzie się śmiać,wygłupiać,wariować..yy..czyli poprostu mówiąć w skrócie Goth nie będzie robić nic^^’

Dziękuję za uwagę mówiła dla Państwa Panna Goth z telewizji Ty Też Zostań Debilem(TTZD)

zdjęłam hasło na termin nieokreślony. A teraz co u mnie.U mnie nudy.Koniec[?]-nie. A więc wczoraj w nocy dowiedziałam się,że gadam w śnie i lunatykuję O_o’ A więc było to tak :

Śpię sobie grzecznie a moja mama coś pisała na kompie(o 3.00 w nocy –’) no i nagle wstałam i podreptałam z zamkniętymi oczami do dużego pokoju i wróciłam spowrotem do łóżka.Nagle:

Ja:NO PATRZ gdzie ta torba!?!?!?!(wskazuję palcem w stronę okna)
Mama:(Moja jakby co:>)Jaka torba Agata?!
Ja:Nie torba tylko KSIĄŻKA!!
Mama:Ale jaka książka?!?!?!
Ja:No ta książka!!
Nagle *pstryk* i obudziłam się i nie wiedziałam o co chodzi..dopiero mama mnie uświadomiła...A więc jestem lunatykiem i gadam przez sen -_-’ poprostu super..

kurt_inne_12s.jpgDzisiaj 5 kwietnia..10 rocznica tragicznej śmierci kochanego Kurta Cobaina..;( We will always love you Kurt ['] EMPATHY,PEACE,LOFF. a teraz biografia i pare faktów z życia K.C. :

kurt_inne_13s.jpgKurt Donald Cobain przyszedł na świat 20 lutego 1967 roku w Hoquiam. Zaraz potem jego rodzina przeprowadziła się do 20 tysięcznego miasta obok – Aberdeen. Ojciec Kurta był mechanikiem samochodowym, a matka na początku zajmowała się wychowywaniem dzieci. Później była sekretarką, a w końcu kelnerką i tak już zostało. Kurt miał też siostrę o trzy lata młodszą.

Kurt był dość niski i drobnej postury, a przy tym bardzo chorobliwy – miał zapalenia oskrzeli, skrzywienie kręgosłupa… Był też samotnikiem. Nie zadawał się z dzieciakami z sąsiedztwa, bo uważał ich za kretynów. Jak sam mówił: „Mama ubierała mnie w ładne sweterki i przyczesywała mi włosy, ale nie pozwalała bawić się z dzieciakami z sąsiedztwa. Byłem dla nich frajerem, bo trzymałem się z boku. Nie mogłem się jednak z nimi bawić, bowiem nie znosiłem ich głupoty. Ludzie wytykali mnie palcami, ale dziewczyny lubiły mnie, więc byłem akceptowany.” Był raczej wesołym dzieckiem. Jego mam wspomina: „Każdego dnia budził się z wielką radością, że oto wstał kolejny dzień. Cieszył go cały świat.” W dzieciństwie miał wyimaginowanego przyjaciela, którego nazywał Body. Częśto z nim rozmawiał.

Gdy miał 8 lat jego rodzice rozwiedli się. Rok mieszkał z matką, potem dwa lata z ojcem w nędznej przyczepie kempingowej. Wpadł w depresję, miał zmienne nastroje. Ojciec w końcu ożenił się ponownie, a Kurta wyrzucił z domu. Tułał się więc po rodzinie, mieszkał u dziadków, ostatecznie zamieszkał znowu u matki.

Młody Kurt bardzo lubił Beatlesów, poznał też Led Zeppelin, Kiss, Black Sabbath. Dowiedział się o muzyce punkowej. Chciał zostać gitarzystą, kupił więc gitarę i zaczął naukę gry… W Aberdeen jedyną grupą punkową byli The Melvins. Cobain nawiązał z nimi kontakt i przebywał wśród nich, był jakby asystentem – nosił im sprzęt, podawał drinki. Zaprzyjaźnił się w końcu z gitarzystą zespołu – Buzzem Osbourne. The Malvins zabrali go pewnego razu na koncert Black Flag w Seattle. Występ zrobił na nim tak duże wrażenie, że odtąd jego jedynym marzeniem było założenie własnej kapeli.

Gdy zakończył edukację w szkole średniej, postanowił całkowicie poświęcić się muzyce i zerwał ze szkołą. W wyniku tego doszło do kłótni i matka wyrzuciła go z domu. Dalej jednak go wspierała, nawet płaciła czynsz za jego mieszkanie. Kurt musiał znaleźć pracę. W ciągu paru lat miał ich kilka – pracował jako sprzątacz, wychowywał dzieci na obozach, usługiwał w hotelu. Zimę przemieszkał w bibliotece, gdzie czytał sporo książek, a w między czasie jadał u znajomych. I tak toczyło się jego życie dopóki Buzz Osbourne nie przedstawił mu Krista Novoselika. Dalszą historię już znacie.

Skupmy się teraz głębiej na śmierci Kurta.

Wszystko zaczęło się 2 kwietnia, kedy Kurt uciekł z kliniki odwykowej i poleciał pierwszym samolotem do Seattle. 3 kwietnia jest w Seattle i odwiedza przyjaciół, którzy relacjonują, że był w złym nastroju. Coutney dowiaduje się o ucieczce Kurta i wynajmuje prywatnego detektywa Toma Granta, żeby go odnalazł. 4 kwietnia Courtney zgłasza zaginięcie na policję. Nie bardzo wiadomo, co robił Kurt tego dnia. Istnieją przypuszczenia, że spędził go za Seattle z kobietą o imieniu Caitlin. Niejaki Brad Barnett twierdził, że dyskutował z Kurtem w jego domu. 5 kwietnia do śledztwa Granta dołącza drugi detektyw – Ernie Bath. Poszukiwania trwały, jednak bez efektów. Według oficjalnej wersji Kurt wieczorem barykaduje się w pokoju nad garażem, pisze list pożegnalny (jego treść jest dalej), zażywa heroinę, kładzie na ziemi portfel i dowód osobisty i strzela sobie w twarz, pociągając spust strzelby. 6 kwietnia Tom Grant przeszukiwuje dom Kurta, jednak nie sprawdza małego aneksu nad garażem. 7 kwietnia Courtney zostaje aresztowana za posiadanie heroiny i posiadanie skradzionych blankietów recept lekarskich. O godzinie 15.30 powraca na wolność za cenę 10 tysięcy dolarów kaucji. 8 kwietnia rano elektryk przybywa do rezydencji Cobainów, żeby założyć alarm. Nikt nie otwiera, wiec obchodzi dom dookoła, aż do małego aneksu nad garażem. Zagląda przez okno i zauważa ciało, zakrwawioną twarz i strzelbe. Zawiadamia policję, która przybywa 30 minut później…

A oto treść listu Kurta:

„Do Body”
Mówię do was językiem doświadczonego prostaka, któy zdecydowanie wolałby być zniewieściałym, infaltylnym, wiecznie niezadowolonym typem. Dlatego też nie powinniście miećproblemów ze zrozumieniem tego listu. Wszystkie ostrzeżenia ze strony punk rocka w ciągu tych wszystkich lat, od czasu gdy po raz pierwszy zaznajomiłem się z tą tak zwaną etyką, związaną z niezależnością i przyłączeniem się do społeczności, okazały się jak najbardziej prawdziwe. Już od zbyt dawna obce jest mi podniecenie płynące ze słuchania i tworzenia muzyki. Od wielu lat towarzyszy mi poczucie winy, które trudno wyrazić słowami. Kiedy stoimy za sceną, gasną światła i w ciemności rozlega się maniakalny wrzask tłumu, nie robi to na mnie takiego wrażenia jak na przykład na Freddiem Mercurym, który kochał uwielbienie mas i rozkoszował się nim.To coś, co bezgranicznie podziwiam i czego zazdroszczę innym. Chodzi mi o to , żę nie potrafię was oszukiwać. Nikogo z was. Nie byłoby to fair ani w stosunku do was, ani do wobec mnie samego.Najgorszą zbrodnią dla mnie byłoby oszukiwanie ludzi i udawanie, że doskonale się bawię i że sprawia mi to ogromną przyjemność. Czasami czuję, że powinienem przed wejściem na scenę włączać stoper. Próbowałem, naprawdę bardzo się starałem, by móc to docenić i naprawdę tak jest.Boże, uwierz mi, że tak naprawdę jest-ale to nie wystarcza.Doceniam fakt, że wywieraliśmy wpływ na mnóstwo osób i pozwalaliśmy się bawić wielu, wielu z nich.Jestem chyba jednak jednym z tych narcystycznych osobników, którzy potrafią docenić wartość pewnych rzeczy tylko wtedy, gdy ich już nie ma.Jestem zbyt wrażliwy.Muszę być lekko odrętwiał, by odzyskać entuzjam, który odczuwałem jeszcze w dzieciństwie. W czasie naszych ostatnich trzech tras czułęm się znacznie lepiej w towarzystwie wszystkich przyjaciółł i fanów naszej muzyki, ale wciążnie potrafię poradzićsobie z frustracją, poczuciem winy i empatią, którą odzczuwam w stosunku do wszystkich ludzi. We wszystkich z nas drzemie dobro, a ja po prostu za bardzo kocham ludzi. Tak bardzo, że przez to odczuwam większy smutek…jestem takim małym, smutnym, nie potrafiącym niczego docenić facetem. Jezu, człowieku! Mam cudowną żonę, pełną ambicji i empati… i córeczkę, która za bardzo przypomina mnie takiego, jakim kiedyś byłem.Pełna miłości i radości, całuje wszystkich, których poznaje, bo wszyscy są przecież dobrzy i nikt nie zrobi jej krzywdy. A to przeraża mnie tak bardzo, że niemal przestaję w ogóle funkcjonować.Nie mogę znieść myśli, ze Frances może stać się godnym pożałowania, dążącym do samodestrukcji death rockerem, jakim stałem się ja.Było mi dobrze, barddzo dobrze i jestem za to wdzięczny. Ale już w wieku siedmiu lat zacząłem odczuwaać nienawiść w stosunku do ludzi w ogóle… tylko dlatego, że tak łatwo przychodzi im okazywać innym empatię.Empatię!!! Chyba tylko dlatego, że kocham ludzi za bardzo i za bardzo ich żałuję. Dziękuję wam bardzo z głębi mojego płonącego, skręcającego się z bólu żołądka za wasze listy i troskę przejawianą w ciągu tych ostatnich lat. Jestem osobnikem zbyt kapryśnym, zwariowanym i ulegającym nastrojom. Nie mam już w sobie ani krzty pasji, więc pamiętajcie- lepiej jest szybko wypalić się niż znikać powoli.
Pokój, miłość, empatia.
Kurt Cobain

Frances i Courtney, zawsze będę z wami.
Courtney, nie poddawaj się.Żyj dalej
dla Frances
dla jej życia, które będzie o wiele szczęśliwsze
beze mnie…
Kocham was, kocham was!!!”

A to tekst Toma Granta (detektywa prowadzącego śledztwo) na temat śmierci Kurta. Tekst pochodzi z jego strony http://www.cobaincase.com/ . Grant pisze o tym, że śmierć Cobaina to mogło być morderstwo. Tekst przetłumaczył Adam Titowicz.

Kurt Cobain opuścił centrum odwykowe Marino Del Rey, California 1 kwietnia 1994 roku i został on później uznany za zaginionego.Jak już pewnie wiecie,został on znaleziony martwy zaledwie w 7 dni po tym wydarzeniu.

Nazywam się Tom Grant.Jestem stanowym,prywatnym,licencjonowanym prowadzącym dochodzenia i byłym detektywem w hrabstwie Los Angeles,w Ministerstwie Szeryfa. 3 kwietnia 1994, zostałem wynajęty przez Coutney Love(żonę Cobaina,która przebywała właśnie w Los Angeles),w celu znalezienia jej męża,po tym jak opuścił on centrum odwykowe w Marino Del Ray,Kalifornia.Pani Love pozostała w Los Angeles, podczas gdy ja poleciałem do Seattle,żeby szukać Cobaina, z pomocą jego przyjaciela Dylana Carlsona.Faktem jest,że Carlson i ja byliśmy w rezydencji Cobaina na noc przed tym,jak zwłoki Cobaina zostały odnalezione(w pokoju nad garażem).

Policja błyskawicznie stwierdziła,że to samobójstwo,ale ja nie byłem tego taki pewny.Również Rosemary Carroll(prawnik osobisty Love) podzielała moje wątpliwości.A trzeba wspomnieć,iż była ona bliską przyjaciółką zarówno Kurta jak i Courtney.

Coś się nie zgadzało.

Po kilku miesiącach intensywnego śledztwa,włączając w to setki wywiadów z najbliższymi przyjaciółmi Cobaina i członkami rodziny,doszedłem do wniosku,że Courtney Love i Michael Dewitt( „niania”,która żyła w rezydencji Cobainów),były zaangażowane w konspirację,w wyniku której Kurt Cobain został zamordowany.

To nie była pierwsza próba targnięcia się na życie Kurta podjęta przez Coutney Love,ale piewsza,która się powiodła.

W grudniu 1994 zacząłem publicznie głosić opinie, na temat podejrzanych okoliczności dotyczących śmierci Cobaina.Próby poinformowania opinii publicznej w tej sprawie,spotkały się z psychologicznymi groźbami, tak samo jak z groźbami wobec każdego,który „chciał puścić Granta na antenie”.

Motywowana przez pieniądze,a nie prawdę,Courtney Love,zaangażowała się w trzymaniu opinii publicznej z dala od prawdy w tej sprawie.Pomimo gorącej atmosfery,śledztwo doczekało się setek relacji w głównych magazynach,telewizji i radiu z całego świata.Tak jak przypuszczałem,kiedy zacząłem mówić co wiedziałem,nikt oficjalnie nie wystąpił przeciwko mnie ani mediom,które donosiły o tej sprawie.Żałośni tchórze tego świata mogą tylko rodmuchiwać dym.Gdy zostaną wyeksponowani,uciekają i ukrywają się.

Wydarzenia dotyczące sprawy śmierci Kurta Cobaina są pełne kłamstw,sprzeczności z logiką oraz tysiące niezgodności.

A oto tylko niektóre z nich…

COURTNEY LOVE BYŁA O KROK OD ROZWODU

Kurt miał chęć opuszczenia Seattle i swojej żony,kiedy został znaleziony martwy.

Courtney wiedziała o tym,iż Kurt pragnął się z nią rozwieść.Zaledwie tygodnie przed śmiercią,zapytała ona jednego ze swoich prawników o to, jak dostać „najbardziej okrutnego i nikczemnego prawnika od spraw rozwodowych”,którego by mogła znaleźć.

KTOŚ UŻYWAŁ KARTY KREDYTOWEJ KURTA

Jednej z kart kredytowych Kurta brakowało,gdy został on odnaleziony.

Ktoś próbował jej użyć(po tym jak Cobain zginął),ale tylko do czasu jak ciało Kurta zostało znalezione.

KURT BAŁ SIĘ O SWOJE ŻYCIE

Strzelba znaleziona na miejscu zbrodni została zakupiona ZANIM Cobain opuścił zakład odwykowy w Los Angeles,a NIE PO zwianiu z ośrodka odwykowego,a tak głosiły media.

Strzelba była załadowana,z 3 nabojami.To miało służyć ochronie własnej, nie zaś samobójstwie.

Policja stwierdziła,że na broni nie było czytelnych odcisków palców!

Prawda jest taka,że strzelba nie została sprawdzona aż do 6. maja,czyli prawie miesiąc od czasu, gdy ciało Cobaina zostało znalezione.

NIE BYŁO ŻADNEJ NOTKI O „SAMOBÓJSTWIE”!!

Notatka znajdująca się na liście ,na miejscu zbrodni,została natychmiatowo zakwalifikowana jako „notka/list samobójczy”.Policyjny raport mówił,że to było „najwyraźniej napisane przez Cobaina do żony, córki, wyjaśniające dlaczego się zabił”.

Ale ta notka nie była adresowana do żony Kurta i córki i nie mówiła nic o „zabiciu się”.Ten list był niewątpliwie napisany do fanów,mówiący o tym,że Kurt odchodzi z przemysłu muzycznego. Znalazłą się tam krótki przypis/nota,skierowana do Courtney i Frances, i charakter pisma w tym kawałku listu został przez wielu ekspertów podważony.

OCZYWISTE PYTANIA:

1.Jeśli Cobain wstrzyknął sobie celowo za dużą dawkę heroiny,to po co strzelił sobie także w głowę przy użyciu strzelby,zostawił swoją malutką córkę-miłość swego życia – z okropnymi wizualnymi wyobrażeniami na temat jego i jego śmierci?Czemu po prostu „nie pójść spać” za pomocą zażycia nadmiernej ilości narkotyku i nigdy się nie obudzić?
2.Jeśli Cobain wstrzyknął sobie 3x większą dawkę narkotyku od śmiertelnej,czy mógł on podnieść strzelbę i zabić się samemu?Czy nie był przypadkiem od razu niezdolny do zrobienia tego,z powodu natychmiastowego działania narkotyku?
Na podstawie stężenia heroiny(morfiny) we krwi w ciele Cobaina,wstępnie przeprowadzono badania wskazujące,że Kurt Cobain od razu po zażyciu narkotyków był niezdolny do uczynienia tego.Nie mógł podnieść strzelby,nie był w stanie nawet pociągnąć za spust!

W DODATKU:

Cobain nie był zabarykadowany w swoim pokoju, jak doniosły źle poinformowane media.
Stołek,który podobno blokował drzwi stał sobie zaledwie naprzeciwko 2 otwartych drzwi,które prowadziły na balkon. Cobain nie pozostawił swoich prawo jazdy do zidentyfikowania go, jak doniosły źle poinformowane media. Pierwszy oficer policji na miejscu zbrodni znalazł portfel Cobaina, otworzył go, wyjął prawo jazdy, w celu zrobienia zdjęcia.

FAKTEM JEST…

Policja i lekarskie badania nie przyniosły sądowego dowodu,udowadniającego, że to było samobójstwo. Z drugiej strony, jest solidna ilość dowodów, wskazujących na morderstwo.

Artukuł pochodzi ze strony http://www.ready.virtualis.pl/kurt_inne_43s.jpg


  • RSS