Wróciłam! Wróciłam!
Pomimo, że wróciłam w czwartek o 5:20 piszę notkę dopiero dzisiaj, bo nie chciało mi się wcześniej (teraz mi się też nie chce no ale…) i nie wiedziałam co napisać (teraz też nie wiem, spontan ;P)

Więc… było cudnie. Bułgaria ogólnie fajny kraj, chociaż jak wjeżdżaliśmy do Niej to cholerka jasna ale wydawało mi się, że to straszna wiocha zabita dechami. I tak byłam już przerażona, ponieważ przejeżdżaliśmy wcześniej przez Serbię. No niby i przez stolicę przejeżdżaliśmy, no ok! Ale kurdę na przeciwko nowego ośrodka sportowego stały(lub jak kto woli chwiały się lub leżały) slumsy… Straszna bieda… Opony, dechy, wszystko brudne, biedne, zagłodzone. Nędza… jeszcze nigdy takiej biedy nie widziałam.
Dalej – po 41 godzinnej jeździe autokarem wysiedliśmy przy naszym obskurnym ośrodku.
Muszę jeszcze jednak coś powiedzieć o podróży. Siedziałam z Kate + Natala i Barbra przed nami z tyłu jakieś 2,3 miejsce od końca. Za nami : „Trio z Grodziska” – laski z Grodziska Wielkopolskiego,och fack!co za wiocha!Ich gwara była tak cholernie głupia(Poznańska też jest idiotyczna…wiem!),że wytrzymać się nie dało. Jedna tak piszczała, że ja cię kręcę!Jak gadały to coś a la „Eeeeeeeey!Czy myyyyyy tu musimy byyyyyć?”(Podkreślone czyli akcent na ten wyraz) Straszne. Na dodatek „Ziooooooooooom!”, za nimi siedzieli ‚ziooooooomy’ z Wrocławia(taki suchar,bo wszyscy z Wrocka się znali,bo to była drużyna szermiercza ale luz…)
i chyba im się nudziło to sobie zaczeli cały czas mówić te piękne ‚ziom’. Zawsze,zawsze ale to zawsze!
Obok mnie siedział Artur-Krecik, Krzysiu przed nim Jacuś i Przemek(lol, ten koleś nic nigdy nie mówił i tylko chodził z trenerem!)Chłopacy nie licząc Przemka byli z Poznania więc się to widzi – ogólnie spoko ale przypominali mi czasami DjKwadrata,Kapsę i Stępnika, bo udawali czasami geyów…Reszte wiary „poznałam” dopiero na miejscu.
Pokoje troche ciasne ale własne, natomiast łazienka! Boże jedyny to był koszmar. Zero brodzika do prysznica, żadnej kotary, poprostu prysznic, kibel, umywalka, lustro i pare wieszaków! I to jeszcze takie małe, że musiałam chować ciuchy pod ręcznikiem gdy chciałam prysznic wziąść, lol.
Balkon w pokoju duży i ładny widok na morze – tutaj żadnych zastrzeżeń.
Codziennie 8:45 śniadanie, o 10:00 na plażę, o 12 powrót, bo o 12:45 obiad, potem do 14:00 siesta, potem albo szliśmy do 17:00 na plażę albo zostawaliśmy w ośrodku no i do 22:00-23:00 czas wolny.
Jedzenie się przejadło, ble.Ogólnie to był stół szwedzki.
Śniadanie(podaje wszystko,nie to co jadłam;P):masło, dżem, ogórek,pomidor, jakieś niedobre szynki, chleb, czasami bułka, ciasteczka imbirowe, bezy i coś tam jeszcze jakieś ciastko.
Obiad: chleb, sałatka(Sałata, pomidor, ogórek,cebula), surówka,ziemniaki(niedogotowane), ryż(jedyne co było naprawdę pyszne!), jakieś zupy,sosy, mięso czasami ryba.
Kolacja:Chleb, sałatka, surówka, ryż, frytki(czasami były dobre a czasami niedogotowane), rybka czasami, mięso.
niedobre, niedobre to żarcie!bo ile razy można sałate wcinać, bo mięsa nie tknęłam,bo niedobre!

Hmmm…Dyskoteki!Byliśmy na 3 dyskotekach.Malibu Club-dyskoteka w której połowa a czasami 2/3 ludzi to polacy,więc ogólnie fajnie,bo zawsze możesz kogoś poznać. Dj zawsze krzyczał ‚Jazda Polska’ i wszyscy szaleli i rączki do góry ;D
Można było pić w dyskotece to chciałaś i na co cie było stać. Pani Sylwjana nawet czasami pożyczała siano na piwo(co było złe,bo piwo ‚Gold’ okazało się sikaczem a za 2 lewa czyli 4zł…)
Na dyskotece byliśmy od 10 do 1:00 a jeden raz do 2:00.
Na pierwszej jakiś niemiec-20latek się do mnie przyczepił, miał na imię Nicolas(Niclas) i gadał mi, że ‚I like U’ itd. Hehe, napił się za dużo chłopak.
Na drugiej tańczyłam z Jacusiem, lol!(Nie powiem – J. nie był wcale brzydki , nawet ciachem bym mogła go nazwać ;P)
A na trzeciej to z wszystkimi, bo nawet Miłosz podchodził do nas i tańczył z nami ;P (Miłosz to takie ciacho fajne z obozu ;P)

Deptak fajny w Bułgarii,bo pod nosem(pomijam,że musieliśmy codziennie by zejść na plażę chyba z 200 schodków pokonać,no i z powrotem również!)
ludzie cie co chwile zaczepiali, niektórzy pomimo tego,że akurat nic nie mówiłaś poznali,że jesteś z Polski.
Jeden do nas gadał,że zna troche polski i powiedział „zajebiście-wykurwiście” ;D Drinki na deptaku na każdym kroku, niektóre miały super nazwy orgasm,sex on the bitch ;P Ja piłam blue hawai z wódką i nie żałuję ;]
Nie chce mi się dalej opisywać ale było naprawdę fajnie. Basen pod nosem,bo nasz ośrodek miał własny, drugi większy i 1000 razy lepszy basen był przy morzu i mieliśmy go za darmo, morze czarne fajne ale słone. Bosko, bosko.
Polecam Bułgarię wszystkim!

No i w ogóle pozdro dla Kate, Gazoliny, Barbry, Dominiki, Patrycji, Agnieszki, Oli, Krakowa(Ooooola!;)), Nicolasa,Jacusia, Artura, Krzysia, Miłosza, Puzona, Tomka, Myszoszczura,p.Sylwjany, Emilki, Blondi, Porky, Pabla, Bliźniaków, pana Trenera, Przemka, p.Gochy, Tria z Grodziska, „darmowego macanka” w Varnie, Dina-Dinozaura, Chińczyków gadających po rusku, ukraińców, rusków, p.Rezydentki, Komandosa, Misia, 101 cocktails(wasze drinki!mmmmm) i innych ;P

//Aaaaa! Przepraszam za taką idiotyczną,długą i nudną notkę!
W poniedziałek wyjeżdżam do babci powrót planowany na 20.08. tęsknię już! :*